Powstanie straży pożarnej | Straż pożarna w Brzustowie | Historia Brzustowa
Facebook Twitter Digg Google Wyślij link znajomemu

BRZUSTÓW

wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Inowłódz (51°29'48"N i 20°9'31"E). Sołectwo Brzustów terenem swoim obejmuje wieś Brzustów, wraz z przysiółkami Kolonia I, Kolonia II, Kolonia III oraz Wzgórze. Więcej...

HISTORIA BRZUSTOWA

datuje się od dnia 3 lutego 1367 roku, kiedy to biskup włocławski Zbylut z Gołańczy nadaje mieszczaninowi Wolborza Piotrowi Rusinowi prawo lokowania na prawie średzkim wsi Brzosthov. Więcej...

Straż pożarna w Brzustowie

 

Jeszcze podczas zaborów władze gminy Unewel zwróciły uwagę na zagrożenie pożarowe we wsiach wchodzących w skład tej gminy. Wydały nawet stosowne postanowienie – zakaz, mający na celu zwiększenie bezpieczeństwa pożarowego. Ten akt ówczesnego prawa miejscowego, w sposób dość żartobliwy opisał znany polski pisarz Bolesław Prus:

(…) w roku 1881 jedno z tysiąca trzechset państewek Królestwa zdobyło się na samodzielny akt władzy. Mianowicie gmina Unewel, powiatu opoczyńskiego, zabroniła: palić papierosów małoletnim do osiemnastu lat, nadmieniając: że ten, kto przekroczy zakaz, otrzyma za pierwszym razem 3, za drugim 10, a za trzecim 15 - plag gotowizną. Zakaz ten postanowiony został nie tyle w chęci zrujnowania handlujących tytuniem, ile ze względu, że: znaczny procent wiejskich pożarów powstaje dzięki papierosom „ćmionym” przez wyrostków. A może ojcom gminy Unewel, w powiecie opoczyńskim, wydało się rzeczą nieprzystojną, ażeby małoletni wkraczali w przywileje dojrzałych obywateli kraju. Wiadomo bowiem, że u nas nieograniczona możność palenia tytuniu stanowi jeden z najcenniejszych atrybutów. Bądź co bądź, tyle razy wymieniona gmina, po piętnastoletniej autonomii, zwróciła bystre oko na postępki swojej młodszej generacji, która nie tylko niszczy tytuniem własne zdrowie, ale i zagraża dobrobytowi ogólnemu. Nie uciekając się zaś do filozoficznych metod uszlachetniania serc i kształcenia umysłów, zagroziła swawolnikom plagami, z zasady, że temu, kto nie ma ani rozsądku na drugim piętrze, ani dobrych instynktów na pierwszym, należy przede wszystkim - wyreperować suteryny.(…) [pełny tekst]

Czas zaborów nie sprzyjał tworzeniu zorganizowanych form ochrony przeciwpożarowej, choć zagrożenie było znaczne. W Brzustowie, Sługocicach i innych sąsiednich wsiach zabudowania były drewniane. Domy budowano z ciosanych ręcznie bali; w chacie były 2 okna, zamiast podłogi klepisko a dachy kryto słomianą strzechą. Jak opisywał Błażej Stolarski ze Sługocic, każda chata miała izbę 9x9 łokci, sień 5x9 łokci i taką samą komorę. Bielenie domów z zewnątrz wapnem to okres końca XIX wieku, a bielenie wewnątrz nastąpiło jeszcze później. Drewniane stodoły, obory, kurniki i inne zabudowania także kryte były słomą. Zagęszczenie zabudowy, szczególnie stodół, które często przylegały prawie jedna do drugiej, powodowały, że w przypadku pożaru ogień przenosił się na sąsiednie zabudowania niszcząc dobytek wielu gospodarzy.

Jeszcze podczas I wojny światowej Diecezja Sandomierska zwracała uwagę na kwestie społeczne, dotyczące poprawy warunków życia i zdrowia ludności wiejskiej. Po zniszczeniach wojennych przełomu 1914/1915 roku władze okupacyjne na dogodnych warunkach udostępniały ludności drzewo z lasów rządowych, dlatego też przedstawiciele tej diecezji, w Kronice diecezjalnej, zachęcali do budowy domów z drzewa, jako suchszych i cieplejszych, byleby ściany miały przynajmniej 8 cali grubości. Zalecali, aby w wypadku gdy ściany muszą być cieńsze, „oszabrować” je z zewnątrz. Sugerowali, że jeżeli drzewo w danej okolicy jest wątpliwej trwałości i zachodzi obawa grzyba, to bezpieczniej uciekać się do cegły lub innego suchego materiału. Zwracali też uwagę, że nie można pominąć i innych względów, związanych ściśle z życiem naszego ludu, i zalecali:

Nowe domy powinny być budowane z uwzględnieniem wymagań hygienicznych: a więc obszerne i w każdym domu niech będzie podłoga z desek zamiast ubitej gliny; okna większe i otwierane, aby do izby mogło zajrzeć dobroczynne słońce i czyste powietrze. Należy rugować z przed domów wszelkie chlewiki dla trzody i gnojownie, a za to usilnie polecać zakładanie ogródków z kwiatkami i w stosownej odległości od domu sadu owocowego. Na tym punkcie warto naśladować zagranicę i dążyć do tego, by nasze wioski tonęły w zieleni drzew, boć to i widok piękny dla oka i pożytek znaczny. Dobra woda dla ludzi, to przedmiot konieczny, a więc i na studnie potrzeba zwrócić baczną uwagę, aby gnojówka i inne nieczystości nie spływały do studzien, bo tym sposobem stają się źródłem epidemii i rozsadnikiem chorobotwórczych bakcyli. Mens sana in corpore sano.” [Mens sana in corpore sano (łac.) = W zdrowym ciele zdrowy duch – przyp. R.M.] 

Acz w swoich zaleceniach duchowni nie wspomnieli o potrzebie zabezpieczenia przeciwpożarowego, to nie ulega wątpliwości, że i troska o ochronę mienia ogółu ludności, także przed „czerwonym kurem”, stanowiła przedmiot ich rozważań.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1926 r. wojewoda kielecki w swoim wystąpieniu do przewodniczących wydziałów powiatowych województwa kieleckiego informował, że: „Jedną z najczęściej stwierdzonych przyczyn rozszerzania się ognia i powstawania pożarów masowych, niszczących nieraz całe wsie, jest od dawna przyjęty i zakorzeniony zwyczaj krycia dachów słomą i gontami.” Zachęcał do stosowania dachówki, i informował, że Powiatowe Kasy Oszczędności, względnie Wydziały Powiatowe udzielać będą pożyczek w wysokości kilkuset złotych, na nabywanie dachówki i wyrównanie różnicy kosztów między słomą i dachówką. 

Te słuszne zalecenia, zarówno diecezji jak i wojewody, z uwagi na ubóstwo ludności wiejskiej, nie od razu udawało się wprowadzać w życie. Ale nic nie przeszkadzało w podejmowaniu działań zapobiegających pustoszeniu mienia mieszkańców wsi przez pożary.

W dniu 16 września 1928 roku mieszkańcy Brzustowa na zebraniu gromadzkim, któremu przewodniczył wójt gminy Unewel Stefan Kałużyński, postanowili: „zorganizować i założyć Towarzystwo Ochotniczej Straży Pożarnej z siedzibą w Brzustowie, działalność którego rozciągać się będzie na wsie Brzustów, Dąbrowa i Sługocice oraz wszystkie znajdujące się w pobliżu siedziby straży – lasy państwowe. Przyjąć normalny statut ustanowiony dla straży, który podpisze zarząd zorganizowanej straży, wybrany przez członków czynnych i popierających.” [pełny tekst]

Tak więc 16 września 1928 roku jest dniem narodzin Ochotniczej Straży Pożarnej w Brzustowie!

Już 7 października tego roku na zebranie zwołane przez Organizację Straży Ogniowej przybyło 110 osób (nieobecne 64 osoby). Na zebraniu tym, po zapoznaniu obecnych z przepisami rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 3. XII. 1927 roku o prawie łowieckim głosowano wniosek o utworzenie na gruntach wsi Brzustów obwodu łowieckiego wspólnego o powierzchni obejmującej ogółem 2442 morgi gruntów wiejskich. Za utworzeniem takiego obwodu „(…) oświadczyło się ogółem 110 osób przedstawiających 1628 morgów, natomiast przeciw temu wnioskowi oświadczyło [się] 64 osób posiadających razem 814 morgów, wobec czego zgodnie z art. 3 wspomnianego rozporządzenia obwód ten został utworzony ze względu na to, że właściciele gruntów głosujących za utworzeniem obwodu przedstawiają razem więcej niż połowę obszaru niezbędnego do utworzenia obwodu. Protokół ten jest na mocy przewodniczącego zebrania Serwe Onufrego [Serwa Onufry] i 2 asesorów: Koprka Józefa i Kopacza Jana, oraz sekretarza Borkowskiego Adama (…).” Zebrani wybrali także „do przeprowadzenia zgody miedzy kupującym teren do polowania” [do zawarcia umowy dzierżawy terenu obwodu łowieckiego] swoich przedstawicieli: Tomanka Stanisława, Kopacza Wincentego i Gąsieńca Leona, oraz dwóch zastępców: Serwę Onufrego i Koselaka Wincentego. 

Co wspólnego miała Straż Ogniowa z obwodem łowieckim wyjaśnia uchwała kolejnego zebrania. Na walnym zebraniu członków Spółki Łowieckiej w Brzustowie, w dniu 27 stycznia 1929 r. wybrany został zarząd spółki, w skład którego weszli: Serwa Onufry, Gąsieniec Leon i Kopacz Wincenty. Na zastępców zostali wybrani: Porwański Franciszek i Dziubałtowski Leon. Postanowiono także, że dochód Spółki Łowieckiej w całości przeznaczony zostanie dla Ochotniczej Straży Pożarnej w Brzustowie. 

Inicjatywy i działania Spółki Łowieckiej zapewniły brzustowskiej Straży Ogniowej źródło finansowania, ale aby mogła ona normalnie funkcjonować potrzebna była remiza strażacka. 

Zebrani w dniu 20 września 1931 r. na zebraniu gromadzkim włościanie wsi Brzustów, po wysłuchaniu wyjaśnień Zarządu Straży, że plac ogólny o powierzchni ¼ ha, przeznaczony pod budowę remizy strażackiej, nie nadaje się, gdyż jest bardzo mokry i pobudowany budynek uległ by zniszczeniu przez rysowanie się ścian – przeto uznając oświadczenie Zarządu Straży za słuszne jednogłośnie postanowili: „1/ plac gromadzki o przestrzeni ¼ ha – wyznaczony w planie po scaleniu gruntów wsi Brzustów pomiędzy działkami: Ignacym Pazurkiem i Dominikiem Nockowskim oraz drogą wiodącą w stronę wsi Sługocic i w stronę Białobrzeg – przeznacza się na wyłączną własność Straży Pożarnej w Brzustowie. Jednocześnie zebrani upoważniają Zarząd Straży Pożarnej do zamiany tego placu na inny, lecz w miejscu dogodnym i nadającym się pod budowę remizy. Oprócz tego zebrani włościanie jednogłośnie postanowili dać Straży Ogniowej pomoc przy budowie remizy strażackiej w ten sposób, iż każdy właściciel nieruchomości ma dostarczyć 1 dzień roboczy furmanką, zaś ci, którzy koni nie mają dać 3 dni robocze piesze.” [pełny tekst]

Według dokumentów scaleniowych, po przeprowadzonej w latach 1928-1930 komasacji gruntów, wspomniana w powyższym protokole działka, będąca we władaniu Zarządu Straży Pożarnej, miała nr 168 i pow. 0,3136 ha; oznaczona została jako remiza strażacka [teren pod remizę strażacką]. 

20 grudnia 1931 roku, Błażej Koselak, syn Jakuba, sprzedał Zarządowi Ochotniczej Straży Pożarnej w Brzustowie część działki nr 73, o wymiarach 62 x 16 m (9,92 ara), zwanej „siedlisko”, położonej przy skrzyżowaniu głównej ulicy Brzustowa z drogą prowadzącą do Antoniowa i Kraśnicy, naprzeciwko kapliczki Ossowskich. Umowę kupna-sprzedaży w imieniu OSP podpisał Zarząd: prezes – Władysław Zieja, naczelnik – Leon Bobiński, sekretarz – Józef Warczyk i gospodarz – Marcin Koprek oraz świadkowie: Józef Niemiec i Wojciech Grzegorek.

Brak jest dokumentów stwierdzających w jaki sposób i przez kogo została zagospodarowana działka nr 168. Być może Zarząd Straży sprzedał ją na pokrycie kosztów zakupu działki od Błażeja Koselaka, które wyniosły 1000 złotych (w złocie). 

Na tej zakupionej działce wybudowano w 1932 roku remizę strażacką, a już 22 stycznia 1933 roku odbyło się w niej pierwsze zebranie gromadzkie wsi Brzustów, Dąbrowa i Sługocice poświęcone sprawie budowy szkoły.

 

Literatura

Creative Commons License

Dodaj komentarz

Komentarze

Nikt nie skomentował jeszcze tej strony

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy